|
| |
|
|
|
KWIECIEŃ |
|
|
|
|
|
Święto Konstytucji 3 Maja i Dzień
Flagi Rzeczypospolitej Polskiej to dwa najważniejsze dla każdego
Polaka święta państwowe. Przypominają
one o szacunku dla naszych barw narodowych oraz podkreślają
znaczenie ustawy zasadniczej z 1791 roku.
Uroczystą zbiórką całego stanu
osobowego jednostki żołnierze 10 BKPanc uczcili
trudne i dumne
dzieje naszej Ojczyzny.
Podczas świętoszowskich obchodów
Święta Konstytucji 3 Maja i Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej
na uroczystym apelu przypomniano zebranym wartość symboli
narodowych, umiłowania Ojczyzny i patriotyzmu. Nasze barwy narodowe
– biel i czerwień stanowią zewnętrzną oznakę wolnego i niepodległego
państwa polskiego, a Święto uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja,
to symbol mądrości politycznej Polaków oraz chlubny dowód myśli
narodu. Podczas apelu uczczono pamięć wszystkich ludzi, którzy
podjęli trud zreformowania państwa.
Dowódca brygady gen. bryg.
Andrzej Reudowicz podkreślił, że nie brak ludzi w Polsce, którzy dla
Ojczyzny są pełni poświęcenia. W dzisiejszych czasach należą do nich
przede wszystkim żołnierze, którzy ciągle cieszą się największym
zaufaniem społecznym.
„Niech postawa żołnierzy naszej brygady będzie zawsze wzorem do
naśladowania dla całego społeczeństwa.”
|
|
|
|
|
|
|
Około godziny jedenastej z okien jednego z budynków zaczął wydobywać
się dym. Już po chwili pożar zaczął rozprzestrzeniać się, docierając
do części klatki schodowej. Szybka reakcja służby dyżurnej 2.
batalionu czołgów uruchomiła całą lawinę procedur alarmowych. Na
szczęście to tylko scenariusz ćwiczebnego alarmu pożarowego,
przeprowadzonego na obiektach 10. Brygady Kawalerii Pancernej
(10BKPanc) w Świętoszowie.
„Iskra 2010” – taki kryptonim nosiło szkolenie, mające na celu
sprawdzenie umiejętności postępowania pracowników wojska, żołnierzy,
osób funkcyjnych, służb dyżurnych, ochrony i pododdziałów
świętoszowskiej jednostki. To także doskonała okazja do
zweryfikowania funkcjonowania systemu ratowniczego w garnizonie, w
oparciu o siły i środki zarówno wojskowej – jak i państwowej straży
pożarnej.
W ramach zorganizowanego szkolenia, praktycznej weryfikacji poddano
kilka epizodów. Pierwszy z nich, to pożar budynku, który przenosi
się na sąsiedni obiekt. Niezbędna jest ewakuacja uwięzionych na
piętrze. Są poszkodowani, wymagający jak najszybszej niezbędnej
pomocy medycznej. Drugi wariant ma na celu przećwiczenie procedur
związanych z zabezpieczeniem miejsca wypadku samochodowego i
wyciągnięciem rannych z pojazdów.
- Jak podczas każdej akcji ratowniczo – gaśniczej, gdzie mamy do
czynienia z pożarami obiektów wewnątrz budynków, panuje duże
zadymienie, wysoka temperatura, brak jest dostatecznej widoczności,
więc ratownicy mają utrudnione zadanie. To swoisty test na naszą
wytrzymałość. – zauważa st. kpr. Łukasz Markowicz.
Koordynatorem całości przedsięwzięcia był ppłk Tomasz
Kowalczykiewicz, szef sztabu 10BKPanc, zaś kolejnej lekcji poddano
całość stanu osobowego jednostki.
- Zajęcia takie, jak dziś mają dużą rangę ważności, gdyż podnoszą
skalę problemu. Na uwagę zasługuje dobre współdziałanie straży
pożarnej – zarówno naszej wojskowej, ochotniczej, jak i zawodowców z
Bolesławca. Tutaj nie może być nieporozumień. – podkreśla obecny
podczas ćwiczeń dowódca brygady, gen. bryg. Andrzej Reudowicz.
Dźwięk syren pojawiających się co chwila wozów strażackich, na
przemian z wojskowymi karetkami, komendy wydawane przez środki
łączności, pospiesznie rozwijane linii gaśniczych – wszystko po to,
aby zdążyć zwalczyć żywioł na czas, nie pozwalając na ofiary.
Kierujący działaniami ratowniczymi chor. Piotr Maciaszczyk,
komendant wojskowej straży pożarnej, mimo ekstremalnej sytuacji
zachowywał tak ważny spokój, rozdzielając zadania, przekazując
odcinki dla sekcji, przyjmując kolejne zastępy strażaków. – Samo
ćwiczenie, to ważny etap doskonalenia, jednak prawdziwe zmaganie z
pożarem niesie wiele zagrożeń, które musimy przewidywać. Rzecz w
tym, aby podczas takich treningów wychwytywać popełniane błędy i nie
powielać ich w obliczu prawdziwej walki z żywiołem. – zaznacza
chor. Maciaszczyk.
W przeprowadzonym szkoleniu uczestniczyło dziewięć zastępów straży
pożarnej, trzy karetki pogotowia oraz funkcjonariusze żandarmerii
wojskowej. Ćwiczebny alarm pożarowy realizowany w świętoszowskiej
jednostce „Czarnej dywizji” był także obserwowany przez
przedstawicieli Delegatury Wojskowej Ochrony Przeciwpożarowej we
Wrocławiu.








|
|
|
|
|
Spełnił marzenia pomagając
dzieciom |
3 |
|
|
10 Brygada Kawalerii Pancernej od lat wspiera akcje Jurka Owsiaka. W
tegorocznej licytacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
żołnierze ze Świętoszowa wystawili również jednodniowy udział w
szkoleniu brygady. Zwycięzca licytacji pan Marcin Gawenda z Pszowa
22 kwietnia br. spędził dzień pełen wrażeń wśród żołnierzy „Czarnej
Dywizji”.
Od lat interesuję się wojskami pancernymi i marzyłem o wizycie
właśnie w tej brygadzie posiadającej na wyposażeniu czołgi Leopard
2A4. Przystępując do licytacji chciałem pomóc dzieciom i spełnić
część swych marzeń. Dalekosiężne plany to służba w wojsku
– powiedział
rozpoczynający swój dzień w jednostce Marcin Gawenda.
Formułą pobytu pana Marcina było jednodniowe uczestnictwo w
szkoleniu brygady na równi z innymi żołnierzami. Wczesnym rankiem
przekroczył bramy jednostki, pierwsze kroki kierując do 1 batalionu
czołgów. Tam został włączony do plutonu czołgów, w którego składzie
miał spędzić pierwsze godziny szkolenia.
Od 7 rano czas zaczął mi bardzo szybko umykać.- wspomina później gość 10BKPanc.
Mundur czekał na włożenie ale porucznik najpierw kazał
przygotować się do biegu. Było ciężko, trochę zostawałem w tyle ale
dałem radę. Pomagali mi żołnierze z plutonu. To był trudny początek-
dodaje.
Dalsze zajęcia to m.in. zapoznanie z uzbrojeniem będącym na
wyposażeniu batalionu czołgów, szkolenie ogniowe realizowane na
symulatorze Śnieżnik, zapoznanie z chlubnymi tradycjami, historią i
patronem brygady oraz szeroki panel szkoleniowy przeprowadzony w
Ośrodku Szkolenia „Leopard”. Przed wejściem do czołgu
przeprowadzimy szkolenie zapoznawcze na trenażerach i symulatorach
kompleksowo przygotowujących załogę czołgu. Zobaczy pan, że służba w
czołgu wymaga naprawdę wielu wyrzeczeń.- powiedział instruktor
Ośrodka „Leopard” st.chor. Krzysztof Sieradzki. Pierwsze wyniki
szkolenia zdaniem dowódcy plutonu pokazały, że pan Marcin ma dużą
wiedzę, jest bardzo zaangażowany i zmotywowany do zostania
żołnierzem. Fascynuje go wojsko, co widać choćby przez jego
działalność w grupach paramilitarnych.
Niesamowite, to był fantastyczny dzień. Serdecznie wszystkim
dziękuję i marzę aby w przyszłości zostać żołnierzem tej brygady. - powiedział Marcin
Gawenda podczas pożegnania z dowódcą brygady gen. bryg. Andrzejem
Reudowiczem. Dowódca wręczył mu pamiątki z pobytu w brygadzie m.in.
certyfikat honorowego żołnierza 10BKPanc.
Panie Marcinie, w szczytnym celu wspólnie z żołnierzami brygady
wspomogliśmy akcję Jurka Owsiaka. Widzę, że jest pan dobrym
kandydatem na żołnierza zawodowego, proszę dążyć do spełniania
dalszych marzeń my tutaj potrzebujemy ludzi z prawdziwą pasją
- powiedział gen. Reudowicz.
   
  
|
|
|
|
|
|
|
Poranny trening fizyczny w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej to
codzienność od której rozpoczyna się każdy dzień służby. Nie
zależnie od pogody i warunków atmosferycznych, ale również od
stopnia wojskowego czy zajmowanego stanowiska, kilka tysięcy
żołnierzy rusza za swoim dowódcą na 3 kilometrową trasę.
- Mówi się że bieg to zdrowie i to wcale nie jest tylko slogan.
Codzienny systematyczny trening pozwala wzmocnić nogi oraz zwiększa
odporność na kontuzje. Poza tym pozwala żołnierzom utrzymać
odpowiednią kondycję przed czekającymi zadaniami na misji w
Afganistanie oraz przygotować się do czekającego sprawdzianu
rocznego kadry zawodowej z wychowania fizycznego. – tłumaczy
kpt. Sławomir Wąs, instruktor w-f.
Każdego dnia od poniedziałku do czwartku wszyscy żołnierze brygady
spotykają się na placu apelowym by ruszyć na malowniczą trasę wokół
świętoszowskiej brygady. Jednak zanim ruszą, najpierw krótka
rozgrzewka w swoich pododdziałach i
rozciąganie mięśni.
- Jeszcze nie tak dawno codzienne bieganie było dla mnie prawdziwą
udręką i utrapieniem. Nie miałam dość sił by przebiec wyznaczony
dystans. Dziś trudno mi rozpocząć dzień bez tej czynności. Codzienny
bieg stał się po prostu elementem mojej służby.
– mówi st. szer. Wiesława Koziarska, sanitariusz - radiotelefonista,
(dwa lata służby).
Po biegu ponownie rozciąganie mięśni i truchtanie lub też
podciąganie na drążku. I można wracać do swoich czynności
służbowych.
Jutro znów spotkamy się na trasie biegu.
    
    
|
|
|
|
|
|
|
Uroczystość pogrzebowa śp. Dowódcy Wojsk Lądowych generała broni
Tadeusza Buka odbyła się w Spale koło Tomaszowa Mazowieckiego. 17
kwietnia 2010 roku rodzina, przyjaciele oraz Wojsko Polskie
pożegnali żołnierza poległego w katastrofie samolotu zmierzającego
na obchody 70. Rocznicy Zbrodni Katyńskiej.
Ceremonia rozpoczęła się Mszą Świętą
pogrzebową celebrowaną w spalskiej Kaplicy Polowej Kościoła NMP
Królowej Polski przez biskupa radomskiego
Henryka Tomasika oraz dziekana Wojsk
Lądowych księdza pułkownika Dariusza Kowalskiego.
„Uczestniczymy w uroczystościach pogrzebowych Dowódcy Wojsk Lądowych
generała Tadeusza Buka, który towarzyszył Prezydentowi
Rzeczypospolitej Polskiej w tej nie mającej końca pielgrzymce do
Katynia. Z zachwytem i ogromnym poczuciem wewnętrznej dumy często
wracam do świadectwa, jakie o generale Buku dają Jego podwładni –
żołnierze Wojsk Lądowych. Pan generał Tadeusz Buk, mówią, był
człowiekiem bardzo bezpośrednim, zdecydowanym i konsekwentnym w
działaniu. Prawdziwy wizjoner, cieszył się opinią pracowitego,
oddanego służbie oficera” – wspominał Dowódcę ksiądz pułkownik
Dariusz Kowalski.

W trakcie mszy odczytane zostały postanowienia Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej, podpisane przez Marszałka Sejmu, o
awansowaniu śp. Tadeusza Buka do stopnia generała broni oraz
odznaczenie pośmiertnie Dowódcy Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia
Polski.
Po zakończeniu nabożeństwa dalsza część uroczystości odbyła się na
cmentarzu w Spale, gdzie zgodnie z wolą rodziny spoczął generał
broni Tadeusz Buk.
W kondukcie żałobnym za trumną Generała, wiezioną na lawecie
armatniej, szła rodzina, Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich,
szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego generał w stanie spoczynku
profesor Stanisław Koziej, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa
Narodowego Witold Waszczykowski, szef Sztabu Generalnego Wojska
Polskiego generał broni Mieczysław Stachowiak, Dowódca Wojsk
Lądowych generał dywizji Edward Gruszka, byli dowódcy Wojsk Lądowych
generałowie broni Zbigniew Zalewski i Waldemar Skrzypczak,
kierownicza kadra Dowództwa Wojsk Lądowych i jednostek Wojsk
Lądowych. Dla uczczenia pamięci kawalerzysty w kondukcie podążał
szwadron kawalerii oraz ulubiony koń Generała.
„Nie tak miało być, kiedy umawialiśmy się na moją pierwszą wizytę u
Ciebie tutaj w Spale. Mieliśmy być wspólnie w spalskich lasach, czuć
to spalskie powietrze, tę ciszę lasu. Ale miała to być inna cisza.
Nie ma też nikogo innego, kto umawiał się z nami na tę wizytę. Bo
nie ma ani Ciebie, ani generała Gągora ani generała Kwiatkowskiego.
Generała Potasińskiego też nie ma. Nie ma też samolotu, w którym
umawialiśmy się na to właśnie spotkanie. Teraz dopiero rozumiem, co
muszą czuć dowódcy, kiedy odchodzą ich żołnierze” – mówił nad trumną
minister Bogdan Klich. „Pozostawiłeś po sobie niewymazywalny ślad
swojej obecności. Wniosłeś do mojego najbliższego otoczenia powiew
optymizmu, dałeś nam swoją energię. Nigdy nie zapomnę, jak podczas
przyjmowania obowiązków przez generała Samola w 16 Dywizji w
Elblągu, stałeś na trybunie honorowej z zakasanymi rękawami. Wtedy
po raz drugi widziałem Cię z zakasanymi rękawami. Pierwszy raz w
Iraku, kiedy dowodziłeś przedostatnią zmianą naszego kontyngentu i
widziałem Cię w boju. Przez czas, kiedy dowodziłeś Wojskami
Lądowymi, wykonałeś dobrze swoje żołnierskie zadanie. Pozostawiłeś
ten ślad, a jest nim pomysł na to, jak powinny wyglądać Wojska
Lądowe aż do 2018 roku. I za to Ci dziękuję” – mówił Minister Obrony
Narodowej Bogdan Klich.

Równie ciepło generała Buka wspominał szef Sztabu Generalnego Wojska
Polskiego generał broni Mieczysław Stachowiak oraz Dowódca Wojsk
Lądowych generał dywizji Edward Gruszka. Ten drugi przypomniał fakt,
że to właśnie generał Buk był tym oficerem, który 12 marca 1999 roku
symbolicznie wprowadził naszą armię do NATO, wnosząc polska flagę do
audytorium biblioteki Harry`ego Trumana w Independence w stanie
Missouri. „Panie Generale, Dowódco, Tadeuszu! Nie tak miał wyglądać
Twój powrót. Tyle wyzwań, które wspólnie podjęliśmy nie zostały
jeszcze zakończone. Ten straszny tragiczny los położył im kres.
Zapamiętaliśmy Cię, jako żołnierza kierującego się żołnierskim
honorem i bez reszty oddanego armii. Twoja służba dla Ojczyzny to
piękna karta i powód do dumy dla każdego żołnierza. Nie zapomnimy o
tym” – deklarował w imieniu wszystkich żołnierzy Wojsk Lądowych
generał dywizji Edward Gruszka. Najbardziej emocjonalne było,
wygłoszone także w imieniu rodziny, pożegnanie jednego z kolegów
zmarłego, generała dywizji Mirosława Różańskiego. „ Generale Buk,
Dowódco, Wodzu!” – tak zaczął swoje wspomnienie dowódca 11 Dywizji
Kawalerii Pancernej. Nim właśnie był – prawdziwym wodzem – dla
wszystkich nas, żołnierzy Wojsk Lądowych.

Ceremonia pogrzebowa odbyła się zgodnie z ceremoniałem wojskowym, w
asyście Kompanii Reprezentacyjnej Wojsk Lądowych oraz żołnierzy 25
Brygady Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego. W hołdzie
nad trumną tragicznie zmarłego pochyliły się dziesiątki pocztów
sztandarowych jednostek wojskowych, Policji, straży pożarnej,
organizacji i stowarzyszeń kombatanckich, hufców harcerskich i
szkół. Nad cmentarzem przeleciał klucz śmigłowców W-3 Sokół, a z
pokładu jednego z nich rozsypano płatki kwiatów. Ciszę lasu
spalskiego, na krótko, przerwała salwa honorowa.
Zanim trumna spoczęła w grobie, okrywająca ją flaga została złożona
przez żołnierzy z asysty honorowej. Następnie minister Bogdan Klich
przekazał ją rodzinie, oddając biało-czerwoną w ręce syna Generała –
Mariusza.
Ostatnim akcentem ceremonii było złożenie wieńców i kwiatów. Grób
świętej pamięci generała broni Tadeusza Buka dosłownie utonął w
kwiatach. W ostatniej drodze naszemu Wodzowi towarzyszyło mu ponad
trzy tysiące osób.

Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach !
Cześć Jego Pamięci!
Tekst i zdjęcia : Wydział Prasowy DWL
|
|
|
|
|
|
|
Uroczystym capstrzykiem uczczono 15 kwietnia w Świętoszowie, pamięć
o Polakach zamordowanych w 1940 roku w Katyniu oraz o ofiarach
katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. W zadumie i skupieniu wspólnie
oddali hołd żołnierze 10. Brygady Kawalerii Pancernej,
przedstawiciele lokalnych władz, szkół i organizacji oraz licznie
zebrani mieszkańcy Świętoszowa.
Dziś uczcimy pamięć wybitnych Polaków, Tych, którzy stracili życie
na ziemi katyńskiej w 1940 roku oraz Tych, którzy chcąc oddać hołd
ofiarom Katynia, sami ponieśli śmierć w katastrofie lotniczej w dn.
10.04., co w tragiczny sposób, po raz kolejny związało losy Polaków
z ziemią Smoleńską- zabrzmiał na rozpoczęcie uroczystości głos Szef Sekcji
Wychowawczej brygady.
Po uroczystym odczytaniu listy tragicznie zmarłych w katastrofie
lotniczej minutą ciszy jeszcze raz uczczono pamięć o naszych
rodakach. Następnie modlitwę w intencji Polaków, którzy tragicznie
związali swe losy z ziemią katyńską poprowadził kapelan ks. kpt.
Krzysztof Kara. Wspólnie modlili się żołnierze, policjanci,
żandarmi samorządowcy oraz mieszkańcy Świętoszowa i okolic. Wśród
uczestników uroczystości były również dzieci ze Szkoły Podstawowej w
Krzywej, której patronem jest świętoszowska brygada. Delegacji z
Krzywej przewodził od lat współpracujący z żołnierzami ze
Świętoszowa ks. Adam Terlecki.
Trudno jest wciąż mówić o Polakach, którzy oddali swe życie w
Katyniu, zarówno o tych sprzed 70 lat jak i w ostatnią sobotę.
Wielki żal i smutek wciąż jest w naszych sercach. Dziś cały świat
zobaczył jak wielką ofiarę, dwukrotnie Polska poniosła w Katyniu.
Dziękuję wszystkim, którzy są tutaj z nami, żołnierzami brygady bo
ponieśliśmy bolesne straty nie tylko jako Polacy ale również jako
żołnierze. Dwukrotnie w Katyniu straciliśmy nie tylko elitę państwa
ale i Wojska Polskiego.-
mówił do zebranych na uroczystym capstrzyku dowódca 10BKPanc- gen.
bryg. Andrzej Reudowicz.
Przy blaskach płonących pochodni, pochylonych sztandarach i werblach
odczytano katyński apel pamięci. Stajemy dziś do Apelu Pamięci
by oddać hołd rodakom, których symbolem męczeństwa stała się
Zbrodnia Katyńska. Ich męka i śmierć nie były daremne, nie uległy
zapomnieniu. Oddali życie w imię miłości do ojczystego domu, w
nadziei, że odrodzi się Polska niepodległa, suwerenna i
demokratyczna.- rozpoczął uroczysty apel mjr Mirosław Mika.
Minuty zadumy przypominały wszystkim katyńską tragedię i ofiarę
jaką poniosła nasza Ojczyzna.
Wystrzelona przez „przeciwlotników” salwa honorowa zakończyła Apel
Pamięci. Przed tablicą upamiętniającą ofiary Katynia liczne
delegacje złożyły wiązanki kwiatów i zapalono znicze.
    
    
|
|
|
|
|
Musiałam tak bardzo mocno
dmuchać |
|
|
|
Dzieci z Przedszkola Wojskowego nr 94 w Żaganiu, 14 kwietnia br.,
spotkały się z żołnierzami Grupy Zabezpieczenia Medycznego 10.
Brygady Kawalerii Pancernej. Podczas spotkania trójka sanitariuszy i
ratowników medycznych świętoszowskiej jednostki wprowadzała
milusińskich w podstawy udzielania pierwszej pomocy medycznej a
także w zasady postępowania w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia.
Najpierw świętoszowscy medycy zapoznali dzieci z zasadami zdrowego
odżywiania się i z rolą kondycji fizycznej w życiu człowieka,
również przedszkolaka.
-
Chcieliśmy zapoznać dzieci ze zdrowym trybem życia oraz zasadami
wzywania pomocy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, tak by
każdy przedszkolak znał podstawowe numery ratunkowe. –
relacjonował st. kpr. Marcin Siedlecki, ratownik medyczny GZM.
W krótkich scenkach dzieci poznawały zasady udzielania pierwszej
pomocy w najczęstszych wypadkach: osoba nieprzytomna, poparzenia,
krwawienia z nosa postępowanie w sytuacji zadławienia. Przedszkolaki
najpierw obserwowały fachowców w akcji by następnie pod ich okiem
samodzielnie wezwać pomoc, czy sporządzić opatrunek, lub też ułożyć
ciało nawet osoby dorosłej w pozycji bocznej bezpiecznej.
- Znałem niektóre telefony, bo uczyła mnie ich już mamusia. Ale
wcześniej nie umiałam tych wszystkich rzeczy, bandażowania i tego z
tą lalką. – tłumaczył czteroletni Łukaszek Mielnik.
Dzieci ćwiczyły praktycznie jak wezwać pomoc. – Ważne jest by
numery 999 i 112 zostały utrwalone lub przyswojone przez
przedszkolaków tak by mogły samodzielnie wezwać pomoc. Aby obrazowo
przedstawić znaczenie znajomości numerów alarmowych, posiłkowaliśmy
się pozytywnymi przykładami znanymi z prasy czy telewizji, kiedy
mali bohaterowie dzwoniąc na telefony alarmowe ratowali życie
najbliższym. – mówił dalej st. kpr. Marcin Siedlecki.
Następnie dzieci podzielone na trzy mniejsze grupy próbowały
przeprowadzić reanimację na profesjonalnym fantomie. Każde dziecko
poznało technikę uciskania klatki piersiowej i prowadzenia sztucznej
wentylacji.
- Nie wiedziałam, że praca ratownika jest tak ciężka. Musiałam
tak bardzo mocno dmuchać, a i tak, nie zrobiłam tego jak pani
sanitariuszka. – mówiła czteroletnia Karolinka Raczyńska.
Przedszkolaki były bardzo zainteresowane nie było końca pytań, każde
dziecko chciało sprawdzić się sprawdzić. Jednak największe
zainteresowanie wzbudziły u dzieci specjalne nożyce do cięcia bardzo
twardych materiałów lub przedmiotów takich jak cienka blacha czy
grube ubrania. Ratownik demonstrował ich skuteczność tnąc drobne
monety.
   
|
|
|
|
|
|
|
Po raz kolejny sportowcy z 10.Brygady Kawalerii Pancernej startowali
w ekstremalnym rajdzie Wertepy 2010. 180 kilometrów trasy w
okolicach Kórnika pod Poznaniem pokonali w 23 godziny i 27 minut
zajmując 7 miejsce w stawce 80 utytułowanych zespołów.
Tegoroczna IV edycja wysokiej rangi rajdu przygodowego Wertepy
zebrała startujące zespoły w trzech kategoriach Open, Men Profi oraz
Mix. Wystartowali wczesnym rankiem 10 kwietnia. Między
rywalizującymi zespołami byli m.in.czołowi polscy biegacze w tego
typu rajdach, którzy często biorą udział w zagranicznych rajdach
przygodowych. Trasa Men Profi w której startował zespół
reprezentujący 10BKPanc w składzie mjr Bogdan Rycerski i st. chor.
Mariusz Plesiński liczyła sobie około 180km. Dyscypliny wchodzące w
skład
rajdu to: rower, trekking, rolki, bieg na orientację, rowerowa
jazda na orientację, pływanie na kajakach na orientację oraz zadania
specjalne takie jak dwukrotnie przeprawa pontonowa przez rzekę Wartę
wraz z rowerem oraz zadanie linowe (tyrolka) w parku wysokościowym.
Był to dla mnie debiut w tego rodzaju zawodach stwierdza chor.
Plesiński Mariusz, rajd muszę podsumować krótko zimno, mokro,
mokro, mokro, zimno! Trasa trekking na terenach rozlewisk Warty
wytyczona była tak, że bardzo często wymagała pokonywania terenu w
wodzie po pas, klatkę piersiową a także dwukrotnie wymusiła
pokonanie wpław kanałów i rozlewisk. Pokonanie następnych etapów
biegiem i na rolkach w mokrym ubraniu nie było przyjemnością przy
temperaturze ok. 5 stopni. Pomimo zmęczenia i wychłodzenia
organizmu ukończyliśmy całą trasę, trochę szkoda bo naprawdę
niewiele zabrakło do wiele lepszego miejsca, gdyby nie awaria moich
rolek i trochę więcej szczęścia na etapach biegu na orientację to
byłoby o wiele lepiej – stwierdza mjr Rycerski.
Dla świętoszowskich biegaczy teraz czas na krótki odpoczynek i
przygotowania do kolejnych startów, poza cyklicznymi startami w
zawodach BnO, kolejne plany to „Rajd Miejski 360” w Gliwicach na
początku maja i potem „Jura Skałka Adventure”.
    
    
|
|
|
|
|
|
|
7 i 8 kwietnia odbywały się zawody użyteczno – bojowe Grupy
Zabezpieczenia Medycznego z 10 Brygady
Kawalerii Pancernej. Drużyny rywalizowały na 30 km trasie realizując
po drodze szereg zadań.
Drużyny złożone z ratowników medycznych, sanitariuszy i pielęgniarek
poruszały się w terenie marszem ubezpieczonym nie zapominając jednak
o czasie i dokładności podczas wykonywania zadań. Szczególe emocje
wzbudziło pokonanie przeszkody wodnej. Podczas której wielu po raz
pierwszy przeprawiało się na drugą stronę rzeki przy pomocy „tyrolki”.
– Marsz wymagał ode mnie wielkiego wysiłku i hartu. Cieszę się,
że podołałam. Zważywszy na to, że szliśmy w pełnym oporządzeniu a
droga marszu nie była wcale krótka. No i ta przeprawa, Szybki nurt
wody, chwiejąca się lina i wysokość. Wszystko to sprawiało, że było
to naprawdę wyzwanie zwłaszcza, gdy robi się to po raz pierwszy.
– relacjonowała st. szer. Adrianna Lech, sanitariusz.
Ponadto każda drużyna poza marszem na azymut również wykonywała
szkice na mapie oraz przechodziła sprawdzian z podstawowych zasad
topografii oraz norm chemicznych.
Sprawdzano także umiejętności specjalistyczne w czasie ewakuacji
rannych transporterem medycznym M-113 z czołgu Leopard 2A4. W tej
konkurencji ważne było, aby ratujący życie postępowali zgodnie z przyjętymi
procedurami, tak by pomoc była szybka i udzielona we właściwy
sposób. Zgodnie z maksymą „Najważniejsze
nie szkodzić”.
–Szkolenie, który realizowaliśmy miało na celu sprawdzić umiejętność
działania żołnierzy indywidualnie oraz ich współdziałanie w zespole.
Ponadto chcieliśmy sprawdzić ich odporność psychofizyczną. Jestem
przekonany, że swój cel spełniło-
podsumował sierż. Robert
Skórski z Grupy Zabezpieczenia Medycznego.
|
|
|
|
|
|
|
W głębokiej zadumie w
świętoszowskim kościele garnizonowym 12 kwietnia br. zebrali się
żołnierze i pracownicy 10 Brygady Kawalerii Pancernej wraz z
mieszkańcami Świętoszowa. Wszyscy pogrążeni w modlitwie podczas
mszy żałobnej w intencji ofiar katastrofy lotniczej pod
Smoleńskiej.
Tragiczna katastrofa zabrała im życie, ale nie zabrała tego
wszystkiego co staje się dorobkiem ich życia. To są wielcy Polacy,
którzy pełni oddania służyli Bogu, Ojczyźnie i Narodowi. Na zawsze
pozostaną w naszej pamięci. - mówił do
zebranych ks. kpt. Krzysztof Kara.
Uroczysta Msza Święta
zebrała żołnierzy i kadrę wszystkich pododdziałów brygady. Świątynie
wypełnili żołnierze 10BKPanc wraz ze społeczeństwem Świętoszowa. Do
licznie przybyłych żołnierzy dołączyły dzieci i młodzież z
Zespołu Szkół im. Unii
Europejskiej oraz pracownicy świętoszowskiego nadleśnictwa. Msza
była okazją do modlitwy i refleksji nad wszystkimi, których nagle
straciliśmy podczas katastrofy. Wspominano uczestników tragicznego
lotu wśród których wielu gościliśmy wielokrotnie w Świętoszowie i
jednostce. Kwiaty i płonące znicze przed zdjęciami najwyższych
dostojników władz państwowych i wojskowych oraz listą wszystkich 96
osób, upamiętniały tragiczne chwile katastrofy pod Smoleńskiem.
Uczestniczący we mszy dowódca brygady gen.bryg. Andrzej Reudowicz w
imieniu wszystkich żołnierzy i pracowników jednostki złożył wieniec
jako hołd naszej głębokiej pamięci.
    
|
|
|
|
|
|
|
Krew żołnierzy 10 Brygady Kawalerii Pancernej wielokrotnie pomogła
już potrzebującym. Tym razem impulsem do przeprowadzenia akcji
honorowego krwiodawstwa była choroba matki jednego z żołnierzy
brygady.
1 kwietnia br. tłumy chętnych żołnierzy odpowiedziały na apel
kolegi.
- Przy pomocy Garnizonowej Izby Chorych naszej brygady oraz
Terenowej Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa
z Wrocławia udało się sprawnie i szybko zorganizować zbiórkę
potrzebnej krwi. Cel jest naprawdę szczytny. Przecież w takiej
sytuacji może znaleźć się każdy z nas. - oceniał kpt. Jacek
Wróblewski, dowódca 3 kompani zmechanizowanej, jeden z inicjatorów
akcji.
Nikt nie spodziewał się tak dużego zainteresowania. Tłumy chętnych
żołnierzy, którzy chcieli oddać krew zaskoczył wszystkich. Wśród
oddających krew było wielu takich, którzy robili to po raz pierwszy.
Potrzebującego pomocy kolegę wsparły również panie w mundurach.
- Pierwszy raz oddaję krew i trochę się boję, ale pomoc dla
jednego z nas jest ważniejsza. Jednak jestem przekonana, iż gdyby
była taka potrzeba to w przyszłości również chętnie wezmę udział w
podobnych akcjach. – mówiła st. szer. Mirosława Osińska.
Wojskowe Centrum Krwiodawstwa często gości w jednostkach „Czarnej
Dywizji” i nigdy nie wyjeżdża z pustymi
rękami. W dzisiejszej akcji w Świętoszowie stacja pobrała około 27
litrów krwi.
- Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim koleżankom i
kolegom, którzy tutaj dzisiaj przyszli, a także
tym, którzy przyczynili się do zorganizowania zbiórki krwi dla mojej
mamy. Z serca wszystkim dziękujemy. – powiedział st. szer.
Adrian Kozubek.
    
   
|
|
|
|
|
Wielkanocne spotkanie |
|
|
 Na tradycyjnym wielkanocnym spotkaniu w świętoszowskim Klubie Garnizonowym
wspólnie zebrała się kadra kierownicza 10. Brygady Kawalerii Pancernej z
zaproszonymi gośćmi i sympatykami brygady.
Wśród gości
byli przedstawiciele władz samorządowych: Wójt Gminy Osiecznica i Gminy
Chojnów oraz sołtys Świętoszowa, przedstawiciele służb mundurowych:
Komendant Powiatowy Policji i miejscowej Placówki Żandarmerii Wojskowej,
przedstawiciele zaprzyjaźnionych szkół : Dyrektor Zespołu Szkół im. Unii
Europejskiej w Świętoszowie, oraz przedstawiciele grona pedagogicznego z
Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im.29 Pułku Piechoty w
Kamiennej Górze, Przewodnicząca świętoszowskiego Koła Stowarzyszenia
„Rodzina Wojskowa”, przedstawiciele duchowieństwa : ks. Adam Terlecki z
Okmian oraz proboszcz miejscowej parafii ks. ppłk. Augustyn Rosły. Gośćmi
dowódcy byli również : ppłk Jan Smolnik - były dowódca brygady oraz
żołnierze brygady, którzy podczas swojej służby poza granicami kraju
zostali ranni i poszkodowani w misjach. Spotkanie zaszczycił również swoją
obecnością kombatant z Kamiennej Góry pan Franciszek Kuszel.
Dowódca
brygady gen. bryg. Andrzej Reudowicz serdecznie powitał wszystkich
zebranych przekazując w imieniu żołnierzy 10BKPanc życzenia zdrowych i
spokojnych świąt Wielkanocnych. Jednocześnie przypomniał, że następne
święta Wielkanocne będziemy spędzać w innym gronie i innym miejscu bo
ponad 4 tysiące kilometrów od Ojczyzny w Afganistanie, realizując zadania
w ramach VIII zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Tradycyjnie oprawę
liturgiczną spotkania zapewnił proboszcz świętoszowskiej parafii ks. ppłk
Augustyn Rosły, który poświęcił zebrane pokarmy i również w obliczu
nadchodzącej Wielkanocy, złożył wszystkim życzenia wiary, miłości i
rodzinnego ciepła.
Niezapomniane wrażenia artystyczne u wszystkich zebranych pozostawił
występ młodzieży z Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w
Kamiennej Górze. Długie brawa były podziękowaniem za wspaniały występ.
|
|
|
|