KALENDARZ AKTUALNOŚCI    I     II     III     IV     V     VI     VII     VIII     IX     X     XI     XII     2010

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

MISJE

SPORT

PARAFIA

PRZETARGI

e-mail przetargi

NARODOWE SIŁY
REZERWOWE

KRONIKA

POŁOŻENIE

TRADYCJE

STRUKTURA

WYPOSAŻENIE

FILMY                    

LINKI                  

KONTAKT

MAPA WITRYNY

pomoc dla oliwiera

OSTATNIA AKTUALIZACJA
2010-06-24

MARZEC

Tym razem granaty nasadkowe  

  
Pas ćwiczeń taktycznych o wdzięcznej nazwie „Joanna” żagańskiego poligonu, 30 marca br. był miejscem przeprowadzenia zajęć miotania granatów nasadkowych 3. kompanii zmotoryzowanej zgrupowania bojowego „Bravo”. Żołnierze świętoszowskiej brygady (10BKPanc) przygotowują się do udziału w VIII zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie.

Po to by zwiększyć dystans, na który wyrzucany jest klasyczny granat ręczny skonstruowano granaty nasadkowe. Granaty takie miotane są przy pomocy specjalnej nasadki, która zamontowana jest na karabinkach beryl powszechnie używanych przez żołnierzy „Czarnej Dywizji”.

– Samo użycie granatów nasadkowych nie jest trudne czy wielce skomplikowane, zwłaszcza dla żołnierzy, którzy dużo czasu spędzają na strzelnicach. Jednak z uwagi na to, że tego typu strzelania takie nie odbywają się zbyt często wymagają treningu tak by wyrobić w sobie pewien automatyzm. – oceniał kpt. Jacek Wróblewski, dowódca kompanii.

Granatem nasadkowym nie rzuca się co dzień, z tego też powodu każdy żołnierz kompanii chciał się sprawdzić. Żołnierze miotali granaty pojedynczo. Najpierw strzelający pobierał granaty a następnie zajmował miejsce na linii otwarcia ognia, gdzie przyjmował odpowiednią postawę strzelecką. Po czym należało nałożyć granat na lufę karabinka opartego kolbą o podłoże. Pada komenda do otwarcia  ognia. Żołnierz ustawia karabinek pod odpowiednim kątem, kciukiem naciska jego język spustowy. Pada wystrzał a po kilku chwilach słychać już tylko odgłos wybuchu. Tak pokrótce można opisać przebieg samego strzelania.

– Jest to dla nas kolejny etap przygotowań. Samo strzelanie nie jest może zbyt trudne. Nie mniej jednak użycie tego typu granatów może być bardzo skuteczne zwłaszcza w sytuacji zagrożenia. Dlatego każde szkolenie jest dla nas bezcenne, bo uczy nas prawidłowych nawyków. – mówił po odbytym strzelaniu st. plut. Janusz Łysak, dowódca drużyny.

Równolegle ze strzelaniem odbywało się szkolenie z zasad udzielania pierwszej pomocy rannemu lub poszkodowanemu. Szkolenia takie odbywają się podczas każdych zajęć praktycznych. – Ćwiczący uczą się prawidłowego podejścia do poszkodowanego, przeprowadzenia jego pierwszego badania oraz założenia opaski uciskowej na ranę a to wszystko w sytuacji zagrożenia ostrzałem. Staramy się, aby szkolenie było jak najbardziej realne. – podsumowała kpr. Joanna Noga, dowódca grupy ewakuacji medycznej.

granatygranatygranatygranaty

granatygranatygranatygranaty

 

Nasi biegali w Afganistanie  

  
bieg28 marca br. w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Afganistanie  odbył się 5 Carrefour Półmaraton Warszawski. Wśród  międzynarodowej obsady półmaratonu było również dwóch żołnierzy 10BKPanc kpt. Krzysztof Leszczyński oraz kpt. Piotr Nawrocki, którzy w  tym czasie  brali udział w  rekonesansie w ramach przygotowania VIII zmiany PKW Afganistan.

Trasa maratonu przebiegała wokół bazy  w Ghazni. Bieg zasługuje na miano bardzo ciężkiego ze względu na wysokość na jakiej znajduje się polska baza tj. ok. 2200 m. n.p.m. oraz fakt iż trasa biegu jest pagórkowata, a w zasadzie 1/3 trasy pokryta jest kamieniami. Dodatkowym wyzwaniem była rosnąca temperatura powietrza przy ciśnieniu atmosferycznym ok. 790 hpa. Zawodnicy mieli do pokonania 21,0975 km. W porównaniu do biegu warszawskiego warunki  były znacznie trudniejsze. W trakcie biegu nie tyle bolą nogi, ile odczuwa się silny wysiłek dróg oddechowych. W biegu wystartowały 74 osoby, głównie Polacy i Amerykanie, oczywiście nie zabrakło także Afgańczyków. Wyzwanie podjęły także panie. Bieg ukończyło 65 zawodników. Zwyciężył Tomasz Świątkowski z czasem 1 godz. 20 min. 40 s. Reprezentanci 10BKPanc pomimo krótkiego okresu aklimatyzacji zajęli w klasyfikacji generalnej miejsca: 7. kpt. Nawrocki z czasem 1 godz. 42 min. 11 s. (3 mce w kat. powyżej 35 lat) oraz 61. kpt. Leszczyński z czasem 2 godz. 49min.07s.

Półmaraton był debiutem biegowym kpt. Krzysztofa Leszczyńskiego, który dzielnie walczył z sześcioma okrążeniami wokół bazy, każde o długości 3460 m. „Celem było ukończenie, więc plan wykonałem w 100%” , komentował zmęczony ale zadowolony po biegu. „Bezpośrednio po osiągnięciu linii mety nie chciał rozmawiać o następnym półmaratonie, natomiast podjął ten temat już w dniu następnym co jest godne uznania” dodaje z uśmiechem kpt. Piotr Nawrocki.

Na zakończenie zawodów odbyła się uroczystość wręczenia medali i upominków przez dowódcę VI zmiany PKW Afganistan gen. bryg. Janusza Bronowicza.

biegbiegbiegbiegbieg

 

Saperski egzamin  

  
Saperzy 10. Brygady Kawalerii Pancernej przygotowujący się do udziału w misji w Afganistanie certyfikacją drużyn zakończyli kolejny etap szkolenia. Jak się okazało o pozytywnym zaliczeniu egzaminu decydowały nie tylko  saperskie umiejętności certyfikowanych  ale  i pomysłowość kolegów z przeciwnej drużyny.

sapegzDrużyny otrzymały zadanie rozpoznania terenu poprzez ustalenie co jest niebezpieczne, wykrycie występujących pułapek i jeśli to możliwe zneutralizowanie ich tak aby oczyścić teren i udrożnić ruch. Jednym z kluczowych miejsc do rozpoznania był przepust, który  każda drużyna miała w swoim rejonie. Wcześniej dowódca plutonu podzielił rejon działania na każdą drużynę i  polecił przygotować rejon sąsiadującej drużynie tak aby jak najbardziej utrudnić wykonanie zadania. Oczywiście po takim przygotowaniu w  rejonach pojawiły się IED (Improvised Explosive Device), miny i wszelkiego rodzaju pułapki. Pomysłowością zaskoczyli nawet dowódcę plutonu sprawdzającego umiejętności  swych podwładnych. Przygotowując rejon do rozpoznania saperzy korzystali z dostępnych materiałów ,również przyniesionych z domów, które doskonale pokazywały różnorodność zagrożeń przy tego typu zadaniach.  Były bardzo ciekawie przygotowane IED, miny, zwieracze domowej roboty, odciągi oraz często stosowano łatwiej wykrywalną imitację pułapek z zadaniem odciągnięcia  sapera od prawdziwego zagrożenia założonego w innym miejscu. Działanie drużyny i każde wykrycie oraz   neutralizacja wykrytego materiału była obserwowana przez doświadczonych instruktorów dla omówienia prawidłowości poszczególnych etapów egzaminu.- powiedział por. Łukasz Lisek.

Drużyna inżynieryjna pod dowództwem chor.  Grzegorza Siwiaszczyka miała za zadanie również odbudować przepust wysadzony przez IED. Wykonując to  zadanie część drużyny realizowała zabezpieczenie terenu. Przepust to newralgiczny punkt, niezbędny do udrożnienia ruchu.  Jak się okazało każda z drużyn włożyła sporo wysiłku w  wykrycie wszystkich  założonych przez kolegów pułapek.  Pracuję w nakazanym rejonie, dokładnie  sprawdzając teren. Ściśle współpracuje z obserwatorem, który oddalony obserwuje moje działania i często informuje mnie o dostrzeżonych przez niego elementach niebezpiecznych. Utrzymujemy łączność. Teraz przygotowuję się do ściągnięcia  za pomocą  kotwicy wykrytej miny prawdopodobnie pod tą miną jest następna.- mówił saper szer. Maciej Małowiecki.

Świętoszowscy saperzy zdawali egzamin myśląc również o tym,  jak radzą sobie sąsiednie drużyny, którym sami przygotowywali rejon. W ocenie przełożonych certyfikacja pokazała dobre współdziałanie w drużynach oraz  różnorodne umiejętności saperskie.  Egzamin podsumował etap  szkolenia drużyn. Miał za zadanie sprawdzić   saperskie i inżynieryjne umiejętności drużyn w kontekście zadań czekających na nas podczas misji PKW Afganistan. Pomogła pomysłowość, bogata  wiedza  i duże  doświadczenie podwładnych. Przed nami kolejne etapy doskonalenia saperskiego rzemiosła – podsumował dowódca Grupy Inżynieryjnej kpt. Rafał Jarosz.

 sapegzsapegzsapegzsapegzsapegz


 

Buzdygan dla kpr. Łukasza Owczarka  

  
buzdyganŻołnierz 10 Brygady Kawalerii Pancernej kpr. Łukasz Owczarek, pełniący służbę na stanowisku dowódcy drużyny w 10. batalionie zmechanizowanym Dragonów, został wyróżniony prestiżową nagrodą tygodnika „Polska Zbrojna” – Buzdyganem. Uroczystość wręczenia odbyła się w  26. marca br. w Warszawie.

Buzdygan jest to broń obuchowa używana na Starym Kontynencie od X wieku. Do Polski trafiła w XVI stuleciu jako oznaka władzy w formacjach wojskowych. Od końca XX wieku przyznawana jako wyróżnienie i nagroda dla żołnierzy oraz działaczy, których dokonania stanowią ogromną wartość dla Sił Zbrojnych. Podczas tegorocznej, szesnastej odsłony „Buzdyganów”, kapituła składająca się z laureatów poprzednich edycji oraz przedstawicieli redakcji „Polski Zbrojnej” doceniła aż dwóch żołnierzy z 11. Dywizji Kawalerii Pancernej „ Czarnej Dywizji”. Poza kpr. Łukaszem Owczarkiem tą nagrodą uhonorowano jeszcze gen. bryg. Sławomira Wojciechowskiego dowódcę 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej.

buzdyganKpr. Łukasz Owczarek w minionym 2009 roku jednogłośnie zwyciężył w plebiscycie na „Szeregowego Roku” na szczeblu 10BKPanc i dywizji. Na szczególną uwagę i szacunek zasługuje jego działalność podczas misji w Polskich Kontyngentach wojskowych w Iraku i Afganistanie. W 2004 roku, w składzie kompanii rozpoznawczej, brał udział w ciężkich walkach w Karbali podczas powstania szyickiego duchownego Muktady al-Sadra. Przez kilka dni polscy żołnierze odpierali zmasowane ataki znacznie liczniejszych oddziałów partyzanckich armii Mahdiego. Podczas ostrzału został ranny, doznając poważnego urazu słuchu. Po miesięcznej rekonwalescencji, na własną prośbę, powrócił do pododdziału i kontynuował służbę w Iraku. - Łukasz to bardzo dobry żołnierz. W najtrudniejszych momentach nie tracił zimnej krwi i zawsze można było na niego liczyć.- przyznaje mjr Grzegorz Kaliciak, ówczesny dowódca kompani rozpoznawczej, zeszłoroczny laureat „Buzdygana”. W 2007 roku pojechał do Afganistanu gdzie w trakcie jednej z akcji próbował ratować życie rannemu koledze przetaczając własną krew.

Kpr. Łukasz Owczarek to trzeci zdobywca Buzdygana z 10BKPanc. W poprzednich latach nagrodą tygodnika „Polska Zbrojna” wyróżniono: st. szer. Daniela Delosta (2008r) z 1 batalionu czołgów oraz chor. Marcina Trelkę (2009r.) z Ośrodka Szkolenia „Leopard”. 
 

I Zimowy Patrol Wojskowy im. por. Łukasza Kurowskiego  

  
20 marca 2010 r. w podpoznańskim Lusowie odbył się I Zimowy Patrol Wojskowy im. por. Łukasza Kurowskiego organizowany przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Aktywnych Rezerwistów we współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej oraz Wielkopolskim Oddziałem Żandarmerii Wojskowej.  

W zamyśle organizatorów „Patrol” to impreza cykliczna, której celem jest upamiętnienie śp. por Łukasza Kurowskiego z 10. Brygady Kawalerii Pancernej - pierwszego polskiego żołnierza poległego  w 2007 r. na misji w Afganistanie oraz promocja wojska w społeczeństwie.

W zawodach uczestniczyło ponad sto osób z organizacji paramilitarnych, młodzieży szkolnej, weteranów misji, rezerwistów i żołnierzy. 10 Brygadę Kawalerii Pancernej reprezentowały dwa zespoły wystawione przez 24. batalion ułanów pododdziału w którym służył poległy oficer. Przed zawodami delegacje startujących drużyn złożyły kwiaty i zapaliły znicze na grobie poległego por. Kurowskiego.

Oficjalnego startu patrolu dokonała Aneta Kurowska - wdowa po poległym bohaterze. Na trasie biegu patrolowego uczestnicy musieli się wykazać sprawnością fizyczną, znajomością sprzętu wojskowego, znajomością zasad udzielania pierwszej pomocy oraz umiejętnościami strzeleckimi. Reprezentacje 10BKPanc zajęły II i III miejsce w klasyfikacji żołnierzy i rezerwistów.

zimowy_patrolzimowy_patrolzimowy_patrolzimowy_patrolzimowy_patrol

Medale Wojska Polskiego dla żołnierzy Bundeswehry  

  
Podpułkownik Ingolf Redmer oraz sierżant sztabowy Ewald Menz to niemieccy żołnierze udekorowani 24 marca w Świętoszowie Brązowym Medalem Wojska Polskiego. Medale nadał w imieniu Ministra Obrony Narodowej gen. bryg. Andrzej Reudowicz - dowódca 10. Brygady Kawalerii Pancernej.

Wyróżnieni żołnierze Bundeswehry od kilku lat pełnili wspólną służbę wraz ze świętoszowskimi pancerniakami. Wspierali polskich żołnierzy w zakresie eksploatacji niemieckiego sprzętu, w jaki wyposażona jest brygada. W przemówieniu skierowanym do niemieckich żołnierzy dowódca brygady gen. bryg. Andrzej Reudowicz serdecznie podziękował za długoletnie wsparcie i zasługi dla funkcjonowania brygady, jakie ponieśli niemieccy żołnierze Grupy Wsparcia Logistycznego a w szczególności dwaj wyróżnieni: podpułkownik Ingolf Redmer oraz sierżant sztabowy Ewald Menz.

Dla mnie było to 7 lat owocnej współpracy z polskimi przyjaciółmi. Jestem szczęśliwy, że tak dobrze oceniono naszą służbę w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej. To wielkie wyróżnienie dla nas wszystkich. Jesteście bardzo gościnni, za co również serdecznie dziękuję- mówił podpułkownik Ingolf Redmer. Serdeczny zwrot „Polnische kameraden „ najczęściej mogli usłyszeć zgromadzeni uczestnicy uroczystości podczas nadania medali niemieckim żołnierzom.

W uroczystości oprócz żołnierzy 10BKPanc brali również udział uczestnicy konferencji logistycznej, jaka odbywała się w Świętoszowie. Przedstawiciele Federalnego Urzędu Techniki Niemiec, klubu Leoben skupiającego państwa użytkujące czołgi Leopard 2A4 oraz przedstawicieli innych instytucji Bundeswehry spotkali się z logistycznymi przedstawicielami Inspektoratu Wsparcia, Dowództwa Wojsk Lądowych, 11DKPanc- „Czarnej Dywizji” i gospodarzami z 10BKPanc. Cykliczne spotkanie poświęcono zaopatrywaniu i eksploatacji sprzętu niemieckiego. Końcowym elementem konferencji była uroczystość nadania medali żołnierzom Grupy Wsparcia Logistycznego w Sali Tradycji 10.Brygady Kawalerii Pancernej.

W  uznaniu zasług położonych w dziedzinie współdziałania jednostek wielonarodowych  w skład których wchodzą jednostki Wojska Polskiego  brzmiało uzasadnienie odczytanej w Sali Tradycji treści Decyzji Ministra Obrony Narodowej  o nadaniu medali  niemieckim żołnierzom.

Ścisłe kontakty żołnierzy 10.Brygady Kawalerii Pancernej z żołnierzami Bundeswehry trwają od lat. Najważniejsze elementy współpracy to między innymi: wspólne szkolenia na terenie obu krajów, przekazywanie doświadczeń misyjnych, logistyczne kontakty oraz cenne partnerstwo z 21 Brygadą Pancerną Niemiec z Augustdorfu.  

medale medale medale medale

 medale medale medale medale

 

Alfa na strzelaniu sytuacyjnym  

  
Strzelnica bojowa piechoty świętoszowskiego poligonu 24 marca br. była miejscem przeprowadzenia strzelania sytuacyjnego drużyn 1 kompanii zmotoryzowanej zgrupowania bojowego „Alfa” z 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc). Żołnierze Alfy przygotowują się do udziału w VIII zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie.

Cała strzelnica tętniła życiem. Żołnierze byli podzieleni na grupy szkoleniowe. Jedni ćwiczyli rzut granatem ćwiczebnym, inni doskonalili swe umiejętności z zasad postępowania z rannymi i ich w ewakuacji z pola wali. Z kolei następni organizowali posterunek kontrolny „check point” na wjeździe do strzelnicy gdzie sprawdzano wszystkich przyjeżdżających oraz ich pojazdy. Jeszcze inni wsiadali i wysiadali z kołowego transportera opancerzonego KTO Rosomak tak aby te czynności przebiegały w sposób jak najbardziej płynny i zorganizowany. A to wszystko pod czujnym okiem doświadczonych instruktorów oraz swego dowódcy kpt. Renarta Skrzypczaka.

– Przed moimi żołnierzami jeszcze długa droga wiele miesięcy przygotowań. Nie wszystko wychodzi tak jak byśmy chcieli. Ale im więcej zrobimy teraz, im więcej się nauczymy i potu przelejemy na placach ćwiczeń tym będzie nam łatwiej w rejonie misji. Z drugiej strony organizując tego typu zajęcia chciałbym by były one ciekawe i dynamiczne, bo w takich warunkach żołnierze łatwiej i szybciej przyswajają wiedzę i nabywają odpowiednich nawyków. - mówił kpt. Skrzypczak.

Jednak najważniejszym punktem zajęć przeprowadzanych w tym dniu były strzelania sytuacyjne drużyn z wykorzystaniem KTO Rosomak. Drużyny po kolei zajmowały miejsce w transporterze. Rosomak z drużyną na pokładzie wyjeżdża na przedpole strzelnicy. Słychać strzały dowódca wydaje komendę do opuszczenia pojazdu. Żołnierze wysypują się na zewnątrz zajmując miejsc po jego prawej i lewej stronie. Podnoszą się metalowe tarcze przypominające sylwetką człowieka – to przeciwnik. Padają kolejne komendy, wszyscy przyjmują dogodną pozycję strzelecką i otwierają ogień ze swych beryli. Widać jak kolejne tarcze zostają trafione. Wszystko dzieje się szybko i dynamicznie. Znów dowódca drużyny podaje kolejne komendy. Żołnierze wstają by ruszyć dalej. Sytuacja powtarza się, tarcze – przeciwnik pojawiają przed nimi i znów kanonada strzałów. Słychać, że jednemu z żołnierzy zabrakło amunicji. Krzyczy „magazynek” chowając się za plecami kolegi wymienia zużyty na pełen. Cała operacja wymiany przebiegła bezproblemowo, o czym informuje kolegę klepiąc go ręką po plecach. To już ostania rubież z przeciwnikiem. Prowadzący ten punkt nauczania por. Marek Łągiewka sprawdza rozładowanie broni. Poczym można wracać do wozu. Powrót przebiega w sposób szybki i zorganizowany żołnierze nawzajem się ubezpieczają.

– Tego typu zajęcia, kiedy wszyscy musimy ze sobą współdziałać są doskonałym sposobem na to byśmy się lepiej poznali. Od tego jak się zachowamy w sytuacji trudnej, czy zagrożenia w rejonie misji może wiele zależeć. Dlatego mam świadomość, że ten czas nie może zostać zmarnowany. – mówił st.szer. Przemysław Frukowski, strzelec-sanitariusz.   

alfasrz alfasrz alfasrz alfasrz

alfasrz alfasrz alfasrz alfasrz

alfasrz alfasrz alfasrz alfasrz

 

Granaty w rękach Alfy  

  
Pododdziały zgrupowania bojowego „Alfa” z 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) ze Świętoszowa przygotowujące się do udziału w VIII zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie przechodzą kolejne etapy przygotowań. Tym razem, na świętoszowskim poligonie żołnierze doskonalili umiejętności rzutu granatem bojowym.

Umiejętność rzutu granatem dla zwykłego zjadacza chleba wydaje się prosta i mało skomplikowana. Ot, po prostu należy wziąć granat, wyjąć zawleczkę i cisnąć przed siebie. Jednak sytuacje komplikuje fakt, iż na wykonanie tych czynności mamy tylko kilka sekund oraz to, iż ten kawałek metalu to śmiertelnie niebezpieczna broń w kontakcie, z którą należy zachować szczególną ostrożność. Dlatego też jak każde zajęcia z użyciem środków bojowych dowódca 2 kompanii zmotoryzowanej kpt. Radosław Becherowski rozpoczął od szczegółowego omówienia warunków bezpieczeństwa. – Gdy żołnierze maja do czynienia z granatami lub innymi materiałami wybuchowymi nie może być mowy o jakiejkolwiek rutynie. Jednak ważne jest, aby nabyli odpowiednich nawyków oraz oswoili się ze stresem. Bo on zawsze występuje w takich sytuacjach. – mówił dowódca  kompanii.

Każdy z żołnierzy chciał się sprawdzić tym bardziej, iż granatem bojowym nie rzuca się, co dzień. Ukryci w schronie żołnierze oczekiwali zniecierpliwieni na swoją kolej. Pada Komenda – Naprzód! Pierwszy z oczekujących rusza wąskim betonowym korytarzem transzei. Najpierw należało pobrać granaty i zapalniki wydawane przez st. plut. Tomasza Pawińskiego i chor. Roberta Kubańskiego, by w końcu ruszyć dalej na rzutnię. Następnie pod czujnym okiem dowódcy żołnierz uzbraja granat. Pada komenda „do  atakującej  piechoty, granatem  -  ognia”. Żołnierz wyjmuje zawleczkę by, co sił rzucić nim przed siebie. Teraz słychać już tylko odgłos wybuchu i szum przewalających się zwałów ziemi. – Wcześniej, przygotowując się do tych zajęć rzucałam granatami ćwiczebnymi. Jednak to nie to samo. Adrenalina jest na wysokim poziomie a trzeba nieustannie pamiętać o zachowaniu wszystkich procedur bezpieczeństwa.- powiedziała st.szer. Renata Jędrzejak.  

  granatygranatygranatygranatygranaty

 

Afgańska wioska  

  
– Na trasie patrolu w ciągu ostatnich godzin doszło do dwukrotnego wykrycia improwizowanych ładunków wybuchowych. Zdarzenia te miały miejsce w bliskiej odległości. Należy zatem podejrzewać, że droga w tym rejonie jest pod stałą obserwacją rebeliantów. – powiedziała por. Anna Czajkowska, oficer Centrum Działań Taktycznych (TOC) Zgrupowania Bravo, wprowadzając w sytuację bojową dowódcę plutonu przed wyruszeniem na patrol. Tak rozpoczął się drugi dzień zajęć instruktażowo – metodycznych, organizowanych w dniach 23 – 24 marca z dowódcami plutonów z 10. Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa.

afganska_wioskaDla żołnierzy z 10. batalionu zmechanizowanego Dragonów to ostatni tydzień intensywnego szkolenia poligonowego. W zorganizowanych na OC Karliki dwudniowych zajęciach, świętoszowscy Dragoni doskonalili swoje umiejętności w zakresie postawienia rozkazu bojowego do rozpoznania sytuacji w rejonie odpowiedzialności, sprawdzenia przygotowania plutonu do wykonania zadania, działania plutonu po wpadnięciu w zasadzkę, czy spotkania z miejscową ludnością.

Po otrzymaniu najświeższych informacji z TOC, dowódca plutonu, ppor. Waldemar Gawron wprowadza swoich podwładnych w aktualną sytuację bojową. Nim patrol wyruszy z bazy, dowódcy drużyn dokładnie sprawdzają indywidualne wyposażenie każdego żołnierza. To niezwykle istotne, aby zabrać wszystko to, co okazuje się niezbędne w trakcie wykonywania zadania patrolu. Sprawdzenie łączności, ostatnie wskazówki i kolumna złożona z transporterów KTO Rosomak oraz Humvee rusza.

afganska_wioskaGdy osiągają punkt wyznaczony na mapie, padają komendy dowódcy. Przed kolumną rosomaków zaznaczona na trasie patrolu wioska. Pojazdy zajmują wskazane przez dowódcę miejsca, następuje rozwinięcie ubezpieczenia. W tym czasie na skraju osady zatrzymują się dwa pojazdy. Do centralnego punktu wioski żołnierze poruszają się już pieszo. Specjaliści z Taktycznego Zespołu Wsparcia (TST) udają się na spotkanie ze starszyzną. Ich zadaniem jest pozyskanie przychylności ludności tubylczej. Każdy ich ruch obserwowany jest jednak przez dowódcę patrolu, gdyż w razie jakiegokolwiek zagrożenia musi zareagować adekwatnie do sytuacji. Toczące się rozmowy, to swoiste „zdobywanie dusz i serc”. Żołnierze z „Czarnej dywizji” pytają starszyznę o najpilniejsze potrzeby wioski, o stan zdrowia jej mieszkańców, ich bezpieczeństwo. Ten etap szkolenia, związany z prowadzeniem rozmów, okazywaniem należnego, wzajemnego szacunku, niesieniem pomocy lokalnej ludności – czyli wszelkie działania niekinetyczne otoczono wielką rangą w ramach szkolenia żołnierzy VIII zmiany PKW.

- Główną rolą żołnierzy Taktycznego Zespołu Wsparcia jest zabezpieczenie dowódcy w zakresie współpracy cywilno – wojskowej, czyli dostarczenie pomocy humanitarnej, zebranie potrzebnych informacji o wiosce, sytuacji bezpieczeństwa jej mieszkańców, co w konsekwencji ma  wpływ na bezpieczeństwo naszych żołnierzy w rejonie działania. – podkreśla por. Krzysztof Orzech, oficer z Centralnej Grupy Wsparcia Współpracy Cywilno – Wojskowej z Kielc.

Realizowany w ramach zajęć instruktażowo – metodycznych epizod prowadzenia rozmów, spotkania ze starszyzną to idealna okazja do przećwiczenia procedur współdziałania żołnierzy CIMIC z pododdziałami bojowymi. Kończący się zaś poligon, choć nie pierwszy dla świętoszowskich Dragonów, stanowił kolejny etap zgrywania żołnierzy przygotowujących się do afgańskiej misji.

 afganska_wioska afganska_wioska afganska_wioska afganska_wioska 

 

Wyłonieni najlepsi z najlepszych  

  
We wtorek 23 marca br. „najlepsi z najlepszych strzelców” 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) w Świętoszowie rywalizowali w mistrzostwach brygady w strzelaniu z pistoletu wojskowego PW „Wist” oraz karabinka kbk AK Beryl.

W zawodach uczestniczyły trzyosobowe reprezentacje wszystkich pododdziałów oraz sztabu świętoszowskiej brygady. Rywalizujący strzelcy wcześniej okazali się najlepsi w swoich pododdziałach. – Spośród dziś strzelających wyłonimy najlepszych strzelców, którzy wezmą udział w mistrzostwach 11DKPanc - „Czarnej Dywizji”. – mówił kpt. Sławomir Wąs, sędzia główny zawodów.

najlepsiZawodnicy w rywalizacji z pistoletu wojskowego mieli do oddania 10 strzałów do tarcz sportowych ustawionych na odległości 25 metrów. Natomiast podczas strzelania z karabinka kbs BERYL tarcze ustawiono w odległości 100 metrów od strzelców.

W rywalizacji ze strzelania z pistoletu wojskowego najlepszymi indywidualnie byli:

I miejsce – por. Michał Gancarczyk – 1 batalion czołgów
II miejsce – st.plut. Dariusz Żukowski – dywizjon przeciwlotniczy
III miejsce – sierż.szt. Marek Morawiec – kompania remontowa

zespołowo:
I m-ce – dywizjon przeciwlotniczy
II m-ce – 2 batalion czołgów
III m-ce – kompania saperów

W rywalizacji ze karabinka kbk AK Beryl najlepszymi indywidualnie byli:

I miejsce – st.szer. Adam Marcinkowski – batalion dowodzenia
II miejsce – st.szer. Damian Budz – batalion zmechanizowany
III miejsce – st.szer. Paweł Świech - batalion dowodzenia

zespołowo:
I m-ce – batalion dowodzenia
II m-ce – batalion zmechanizowany
III m-ce – 2 batalion czołgów

 najlepsinajlepsinajlepsinajlepsinajlepsi

Sukcesy biegaczy 10BKPanc  

  
Biegi na orientację od lat są silną  konkurencją  sportowców 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Pierwsze starty rozpoczynającego się  sezonu w Pucharze Przedwiośnia 2010 oraz Półmaratonie Ślężańskim można zaliczyć do szczególnie udanych. Z międzynarodowych zawodów „Early Spring Cup” organizowanych w okolicach Twardogóry świętoszowscy żołnierze wrócili z 7 medalami.

Cennym sprawdzianem własnych możliwości w doborowej stawce zawodników był dla świętoszowskich zawodników rozgrywany 20 marca w malowniczej scenerii Ślęży - Półmaraton Ślężański. Tydzień wcześniej mieli bardzo udany start w Pucharze Przedwiośnia 2010 - „Early Spring Cup” ale ze względu na rangę  zawodów bardzo cenią udany start w półmaratonie.

Zawody były  bardzo trudne, przewyższenia na trasie biegowej to około 300m. Z biegu jestem bardzo zadowolony, wynik lepszy o 3min 30sek od zeszłorocznego jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Miesiące ciężkiej pracy przyniosły efekty.– powiedział  zdobywca 15 miejsca z czasem 1,17,51- st. chor. Mariusz Plesiński.

Z osiągniętych wyników zadowoleni są również pozostali startujący żołnierze 10BKPanc.  Mam świadomość, że mogło być lepiej ale trzeba pamiętać, że było ponad 1000 startujących z mocną międzynarodową obsadą m.in.: zawodnicy  z Kenii i Ukrainy. Czołówka to zawodnicy z zagranicy a zwyciężył Kenijczyk.- wspomina 16 w półmaratonie  z czasem 1,18,02 – st.szer. Jarosław Druciarek. Kolejne miejsca zawodników ze Świętoszowa to 50 miejsce z czasem 1,24,44  st.szer. Jarosław Pyzik oraz 84 miejsce mjr Bogdana Rycerskiego z czasem 1,28,02.

Tydzień wcześniej w okolicach  Twardogóry zawody były rozgrywane w formie biegu klasycznego, nocnego i sztafetowego. „Early Spring Cup” przyniósł  medalowe sukcesy nie tylko wyżej wspomnianym utytułowanym zawodnikom: st. chor. Mariuszowi Plesińskiemu i mjr Bogdanowi Rycerskiemu ale również reprezentującym 10BKPanc paniom: st.szer. Marzena Rycerska i st.szer. Karina Ulbrych. Panie pokazały się z bardzo dobrej strony. III miejsce drużynowo z udziałem żołnierek było tylko wstępem do dalszych medali.

Atmosfera na zawodach była wyśmienita, brakowało tylko pogodnej aury, padający na przemian deszcz i śnieg bardzo mocno ograniczały widoczność co przeważnie w nocy bardzo utrudniało poruszanie się w lesie, ponadto temperatura na pograniczu zera stopni dawała zawodnikom w kość.- wspomina mjr Rycerski.

Zawodnicy ze Świętoszowa w każdej z konkurencji plasowali się na podium, w biegu klasycznym wygrał st. chor. Plesiński, mjr Rycerski zajął II miejsce natomiast w biegu nocnym kolejność zawodników na podium była odwrotna. W biegu sztafetowym nasi żołnierze w składzie z mjr rez. Markiem Pietrusińskim z Bolesławca zajęli II miejsce ustępując tylko sztafecie zawodników z Belgii.

Dotychczasowe starty  były sprawdzianem  przed poważnym wyzwaniem jakie czeka świętoszowskich biegaczy 10 kwietnia czyli multidyscyplinarnego rajdu ekstremalnego „Wertepy” rozgrywanego na trasie 160km.

biegacze biegacze biegacze biegacze

biegacze biegacze biegacze biegacze
 

Chrzest ładowniczych Leoparda  

  
Dla każdego młodego żołnierza pierwsze strzelanie to duże przeżycie a jednocześnie ogromne wyzwanie. Zwłaszcza wówczas, gdy strzela się z czołgu Leopard 2A4, kaliber 120 mm. 23 marca br. swoje pierwsze strzelania amunicją bojową odbyło 14. uczestników kursu ładowniczych organizowanego przez Ośrodek Szkolenia Leopard (OSL) w Świętoszowie.

Strzelnica bojowa czołgów świętoszowskiego poligonu, stała się miejscem swoistej inicjacji najmłodszych ładowniczych z 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc). Ładowniczy to poza dowódcą, kierowcą i działonowym członek załogi każdego czołgu Leopard 2A4. W tym swoistym bojowym chrzcie uczestniczyło
14. żołnierzy, uczestników kursu ładowniczych, którzy przybyli do 10BKPanc w połowie ubiegłego roku. Kurs przygotowuję ładowniczych do wykonywania zadań na swoim stanowisku funkcyjnym. Takie pierwsze strzelanie poprzedzają godziny wykładów oraz ćwiczeń i treningów na symulatorach.

- Dużo myślałem o swoim pierwszym strzelaniu. Oczywiście, miałem jakieś wyobrażenia, bo było one poprzedzone żmudnymi przygotowaniami. Przed strzelaniem było duże napięcie , nie oznacza to wcale, że się bałem, ale był to raczej niepokój związany z tym, że jest to coś nowego, nieznanego. Wszelkie obawy tuż po oddaniu pierwszego strzału szybko ustąpiły miejsca adrenalinie. – mówi szer. Sławomir Zimerman, ładowniczy czołgu Leopard 2A4.

Aby czołgi mogły odbyć strzelanie bojowe muszą być odpowiednio przygotowane. – Musimy dokonać indywidualnych poprawek ze skalowania tak, aby można było perfekcyjnie wykonać strzelanie bojowe nr 1 w dzień i w nocy. – mówił mjr Paweł Michalski, komendant OSL.

Ładowniczy z „Czarnej Dywizji” strzelali pod czujnym okiem instruktorów ośrodka, którzy nie tylko prowadzili  przygotowania i szkolenie ładowniczych, ale również sami uczestniczyli w treningu. – Instruktorzy mogą utrzymać swoją wysoką kondycję ogniową tylko poprzez nieustanny trening. Strzelanie tego typu to typowe doskonalenie umiejętności ogniowych załóg czołgu Leopard. – podsumował mjr Michalski.

wspolne_tradycjewspolne_tradycjewspolne_tradycjewspolne_tradycje

wspolne_tradycjewspolne_tradycjewspolne_tradycjewspolne_tradycje

STARSZE